#PrzedsiębiorstwoSmoleńsk

Drukuj

Blisko siedem lat po tragedii dowiadujemy się makabrycznych rzeczy. Przez siedem lat kwitł w Polsce wręcz nieprawdopodobny proceder, manipulowano opinią publiczną w kwestiach fundamentalnych i zatajano dowody w sprawie katastrofy smoleńskiej. Świadomie fabrykowano przekaz medialny o silnym zabarwieniu emocjonalnym, podsycany przez insynuacje i spiski by manipulować uczuciami Polaków w najbardziej obrzydliwy sposób.

Wielu ludzi widziało te pękające bańki cynizmu i obłudy. Przez te siedem lat konsekwentnie obrzydzano kipiącej opinii publicznej te postaci, stawiając je w jak najgorszym świetle, szydzono z nich wręcz na przemysłową skalę, przeszukiwano dokumenty rodzinne do trzeciego pokolenia wstecz, snuto nieprawdopodobnie nikczemne historie, by zmusić widzów, słuchaczy i czytelników do emocjonalnego zaangażowania się w sprawę, której wyjaśnienie powinno spoczywać tylko w rękach specjalistów, nie facetów od budowania mostów, chemii kwantowej czy połowów ryb, ale od doświadczonych pilotów, inżynierów konstrukcji, mechaników lotu, prawników lotniczych czy lekarzy. Opinia publiczna była bezpardonowo okłamywana. Nie było żadnych badań w Uniwersytecie Akron reklamowanych przez Zespół Macierewicza, NASA nie zaangażowała się w wyjaśnienie katastrofy, Uniwersytet Maryland nigdy nie podejmował badań w temacie Smoleńska a gwiazdę Zespołu Macierewicza, pana Nowaczyka wyrzucił z uczelni, prof Berczyński nie jest profesorem i jest emerytowanym inżynierem oprogramowania, nie zna się na badaniu katastrof  –  są tego dziesiątki.

Macierewicz już wtedy wiedział, że umiejętnie skacząc z teorii na teorię, potrafi porwać tłumy. Formując wzajemnie wykluczające się scenariusze katastrofy fundował opinii publicznej traumatyczny roller-coaster, kuriozalne inscenizacje na płatnych wykładach lub raporty Smoleńskie za 30 PLN w klubach mało wiarygodnej prasy codziennej. To wtedy zaczęło się „Przedsiębiorstwo Smoleńsk”, i to wtedy ścisłe jądro PIS zadecydowało, że na tej obłudzie zbudowany zostanie program wyborczy, który finalnie pozwolił wygrać wybory w 2015 r. PIS z podłych pobudek działał więc skutecznie i konsekwentnie pomimo że mit smoleński był od samego początku konstrukcją chwiejną. Na „dochodzeniu do prawdy” powstały gadżety, filmy, paradokumenty, dziesiątki książek-wszystko zostało starannie przygotowane. W ostatnich 3 dniach w TVP mogłem zobaczyć filmy „Mgła” i „Pogarda”, agitki wyprodukowane by spieniężać mit smoleński, na prace podkomisji smoleńskiej polski podatnik może wydać nawet 10 mln złotych, otrzymując wybuchy namiotów z namalowanymi oknami pod którymi nikt się  nie chce podpisać. Nie słyszymy o kosztach całej otoczki medialnej zaprzęgniętej w mechanizm wysysania pieniędzy od państwa, ale nie słyszymy też już o dobijaniu rannych, sztucznej mgle, którą lansowały media niepokornych , już nic o trotylu i znikającej brzozie, te bezczelne kłamstwa Macierewicza spełniły swoje role i tego nie da się już sprzedać. Pieniądze wyciekają do przemysłu smoleńskiego w formie zadośćuczynień za poniesione krzywdy, nie raz, co się od rządu Rzeczpospolitej należy, ale kilkukrotnie, co budzi mój niesmak i zdziwienie. Centrum przemysłu mieszczące się w Ministerstwie Obrony Narodowej zabezpieczyło ponad 60 mln złotych na realizację roszczeń wobec krewnych ofiar i choć taka procedura jest rutynowa przed zapadnięciem wyroku, wypłacono już 5 mln odszkodowań w formie jednorazowych wypłat oraz comiesięcznych świadczeń. Kolejka chętnych po pieniądze rośnie, co rodzi podejrzenie że krewnych ofiar magicznie przybywa, a ci z nich którzy reklamowali #PrzedsiębiorstwoSmoleńsk, podtrzymując kłamstwa Kaczyńskiego i Macierewicza mogą dziś liczyć na dobrze opłacane miejsca pracy z nadania partyjnego, zaiste, na tragedii da się w tym kraju naprawdę nieźle zarabiać.

W realnym świecie pozbawionym fantasmagorii chorych umysłów, konsekwencje tego misternego planu z początków klimatu postsmoleńskiego są widoczne szybko, dziesiątki ludzi protestujących przeciwko upolitycznieniu fizyki są pozwalniane z pracy, choć ich profesja jest ściśle naukowa,  z zasady apolityczna, wystawia się na szwank ich reputację, a co za tym idzie poddaje się w wątpliwość rzetelność całego środowiska, zapominając że mechanika lotu nie ma zabarwienia patriotycznego, nie ma tam nic z Honoru i Ojczyzny a prawo lotnicze nie chowa się w lesie Wyklętych walcząc z trzecim pokoleniem UB. Koszty „Przemysłu Smoleńsk” są nie tylko konkretnie policzalne w formie tantiem, wpływów za bilety czy wierszówek ale możliwe do zauważenia choć trudne do oszacowania w klimacie społecznym który panuje w Polsce od kilku lat, od czasu kiedy na przemyśle smoleńskim narodziła się nekrodemokracja.

Czytaj również
  • Joanna Kubiaczyk-Grodzka

    Cieszę się, że ktoś myśli tak jak ja. Jestem w grupie i licznej i nielicznej. Nigdy nie mogłam zrozumieć , jak można dać się tak zmanipulować. Oczywiście można mieć wątpliwości ale też należy je rozwiać poprzez naukowo opracowane ekspertyzy. W dobie pseudo naukowców – to trudne. Stąd ten przemysł smoleński, oburzający społecznie ale kontynuowany. W moim parku rosną białe róże jako nowy symbol „skrajnej nienawiści” i „skrajnej głupoty” , zatem, najmądrzejsze artykuły, komentarze emocji i skrajnej furii nie dorównają. NA RAZIE!!!

  • Sławomir Forysiak
  • Sławomir Forysiak

    czerwone skurwysyny