Będzie Budapeszt w Warszawie.

Drukuj

Bez względu na to, jak bardzo spektakularne będą ruchy opozycji do końca kadencji obecnego Sejmu, druga kadencja PISu jest już przesądzona.

Rzadko odzywa się we mnie kasandryczny zrzęda, bo i rzadko mam sposobność by wieszczyć wieki ciemne. Nie mniej jednak to, że nadejdą jest już pewne, tak jak pewny jest dozgonny celibat najjaśniejszego Prezesa Kaczyńskiego. Oczywiście, chciałbym się mylić tak, jak chciałbym wierzyć, że opozycja parlamentarna i pozasejmowa jest zdolna do zatrzymania ofensywy propagandowej PISu, acz jako człowiek ciut mało wierzący, ku swemu zadowoleniu rzecz jasna, nie podążam tu za mirażem własnego umysłu. To co realne i prawdziwe i z czym trzeba się zmierzyć, to zepchnięta do głębokiej defensywy opozycja, wysokie poparcie dla partii Kaczyńskiego bez sojuszu ze skrajną prawicą i perspektywa sześciu lat z rządem który za dwa lata uzyska, wszystko na to wskazuje, większość konstytucyjną.

Miażdżąca przewaga partii rządzącej nad opozycją nie jest spowodowana tylko stanem polskiej gospodarki urealnionym w kieszeni przeciętnego Polaka dzięki 500+. Polacy nie zostali kupieni wizją rozdawnictwa, czego wciąż opozycja nie rozumie. Klasizm, kulturowa forma rasizmu oponentów programu 500+ szybko zresztą zemścił się na zdezorientowanej opozycji, która w kilka miesięcy po starcie programu, chciała go zastąpić swoim, utrzymywać lub rozszerzać, co doskonale wykorzystał PIS zarzucając opozycji niekonsekwencję i dyskontując to w kolejnych sondażach. Nieoceniona była „pomoc” liberalnego salonu, w którym nierzadko przebijały się w stosunku do beneficjentów 500+ , co przyjmowałem z niekrytym oburzeniem, komentarze wręcz grubiańskie i obraźliwe. I znów, momentalnie wychwyciła to propaganda PIS dając pożywkę tym, którzy od dawna oskarżali „elity” o oderwanie od realiów życia zwykłych ludzi. W polskim, silnie rozwarstwionym dotychczasową neoliberalną polityką społeczeństwie, takie opinie wykształciuchów i ważniaków z wyższych sfer są wręcz przeciwskuteczne i pchają ludzi na skróty, ku autorytarnemu paternalizmowi, pomysłowi na państwo które sprzedał im PIS. To wszystko dzieje się gdy gospodarka hula, kolejne agencje ratingowe podnoszą prognozy wzrostu dla Polski, ciśnie w górę produkcja i konsumpcja w kraju, a bezrobocie szoruje po najniższych od 25 lat pułapach. W otoczeniu zewnętrznym, tak jak w 2008 roku, tak i dziś, PISowi sprzyja koniunktura, europejskie otoczenie gospodarcze wstaje z kolan rzucone nań kryzysem ekonomicznym, wskaźniki giełdowe znów świecą się na zielono, a machina sprzężonych gospodarek europejskich przyspiesza. Sytuacja polityczno-gospodarcza jest dla PISu wymarzona tym bardziej, że w kraju opozycja została zdyscyplinowana do roli niemych krytyków, a jej jedyną funkcją dziś jest wtórne, często nieporadne konstruowanie propozycji ustawowych o znikomej wartości nawet dla jej własnych wyborców. Mocną pozycję w sondażach Zjednoczona Prawica zawdzięcza też rosnącym w siłę postawom antyimigranckim, rasistowskim, które umiejętnie podsyca, co przy kompletnym braku wspólnego stanowiska opozycji w tej materii, pozwala PISowi sukcesywnie atomizować konserwatywne skrzydła pozostałych partii i zasysać wyborców z sympatiami do radykalniejszych ugrupowań. Propaganda PIS zdołała, skutecznie i bez reakcji, na trwałe skojarzyć partie opozycyjne z jej skompromitowanymi działaczami i wytrącić opozycji argumenty w walce z kłamstwem smoleńskim – głośno zapowiadany zespół dr Laska właściwie nie zaistniał w świadomości publicznej. Obraz opozycji po dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości rysuje się wręcz karykaturalnie, jej wpadki są momentalnie nagłaśniane szybko zyskując zasięg ogólnopolski, z liderów partyjnych opozycji zrobiono wręcz maskotki władzy - niegroźnych klaunów, myszki i ogry szczerzące się z memów, równie głupich co ich autorzy. Powielanych przez redakcje prawicowych gadzinówek #fakenews nikt już nie prostuje tam gdzie zaistniały, ich autorzy mogą liczyć na parasol ochronny, podobny do tego, który PIS rozpościera nad brunatnymi bojówkami neonazistów z ONR i MW. Z ust polityków rządowych lecą coraz bardziej śmiałe kłamstwa, obelgi i oskarżenia, a wobec mediów niechętnych władzy szykowany jest już knebel nazwany tylko dla pozorów „dekoncentracją”. Całości dzieła zawłaszczania państwa i zniszczenia dorobku kilku pokoleń polskich patriotów dopełnią wybory samorządowe, gdzie PIS zgarnie premię sondażową a także program Mieszkanie+, który jeśli tylko zostanie dobrze opakowany przez PRowców PIS, wymiecie z przyszłego Sejmu Kukiz15 i ugrupowanie Ryszarda Petru.

Dziś jesteśmy zaledwie na przedmieściach Budapesztu, choć zewsząd czuć już smród tego parademokratycznego reżimu. Osiągając oczekiwany wynik w wyborach samorządowych, PIS dopnie klamrę i pewny zwycięstwa w 2019 zaaplikuje Polsce terapię szokową, ruszy frontalnie na NGOsy, media, kulturę wyższą, niezależnych dziennikarzy i Ciebie, jeśli tylko stoisz mu na drodze. By dokonać tego, co nie udało się Jarosławowi Kaczyńskiemu w 2008, PIS poświęcił już życie Igora Stachowiaka, Kacpra z Gorczyna, Mariusza Czerwca i wielu innych bezimiennych ofiar, poświęcił opinię o Polsce budowaną w świecie przez dekady, poświęci też Polskę, by dokonać politycznej zemsty na przeciwnikach i zamknąć Polaków w skansenie narodowo-katolickiego bezprawia. I wtedy będzie Budapeszt w Warszawie.

Czytaj również
  • Jan Filipczak

    Proponuję zmianę ordynacji wyborczej na głosowanie imienne a potem kto będzie narzekał na wybrańców to wpiernicz i zakaz głosowania przez dziesięć lat